Katalog stron internetowych Statystyki wwwKatalog stron internetowych

Relacje Sezon 2009/10

 

XVIII KOLEJKA (ZALEGŁA) * 20 czerwca 2010 (niedziela), Raciborowice, godzina 17.00

GKS RACIBOROWICE – MKS NYSA ZGORZELEC 3:0 (1:0)

 

gole : 1:0 Radosław Wróblewski, 2:0 Adrian Kulesza, 3:0 Krzysztof Palczak
 

Skład GKS : Kopczyński, – Różycki, Olechowski-kpt.,Suszka, Hencel (77, Bączkiewicz), – Biały (55, Bajer), Poczta, Halczuk (75, Jurczak), Maksymczyk, - Wróblewski (80, K. Palczak), Kulesza.

Skład wyjściowy Nysy : Barynów, - Wojtczak, S. Monik, M. Monik, Baran, - Kaczan, Łuszczyk, Jaworski, Kościuk, - Rydol, Borowy.

Rezerwa : Franaszczuk (br.), Posioł, Mądrzejewski,

Sędziowali : Piotr Konsur jako główny oraz Adam Trudziński i Lesław Olejarczyk jako liniowi.

Widzów : ok. 150


 

NYSA „POPŁYNĘŁA”

W RACIBOROWICACH !!!

 

Do Raciborowic przyjechał wicelider ze Zgorzelca, aby odrobić zaległości ligowe. Był to ostatni mecz sezonu 2009/2010. Sezonu w wykonaniu Gieksy bardzo dobrego. Nasza drużyna chciała potwierdzić swoją dobrą postawę w całym sezonie odnosząc zwycięstwo w tym meczu. Również gościom zależało na wywiezieniu z Raciborowic trzech punktów, co pozwoliłoby utrzymać drugie miejsce w lidze. Dlatego mecz zapowiadał się na ciekawe widowisko i walkę z obu stron. I tak rzeczywiście było. Zgromadzona publiczność mogła być zadowolona z powodu emocji, których dostarczyły obie ekipy. Jednak to kibice Gieksy mogli się radować z wysokiego zwycięstwa swojej drużyny, choć nie przyszło ono bez trudu. Początek meczu rozpoczął się od groźnych ataków piłkarzy ze Zgorzelca, jednak defensywa Gieksy była dość czujna i wszystkie niebezpieczeństwa pod bramką Kopczyńskiego zostały zażegnane. Około 30 minuty Gieksa wyprowadziła zabójczą kontrę. Świetne podanie Poczty na wolne pole wykorzystał Wróblewski. Po tym golu zgorzelczanie jeszcze groźniej atakowali, ale GKS odgrażał się kolejnymi świetnymi akcjami. Najpierw ładnie strzelał Halczuk i Barynów z największym trudem sparował piłkę na rzut rożny. W 44 minucie kolejna kontra i wyjście na czystą pozycję Wróblewskiego, który został powalony przez bramkarza Nysy, który ujrzał od sędziego czerwoną kartkę. Sędzia wycofał się jednak ze swej decyzji, gdyż wcześniej liniowy sygnalizował pozycję spaloną Wróblewskiego. Po konsultacjach głównego z liniowym bramkarz Nysy otrzymał jedynie żółty kartonik, a Nysa wznowiła grę od rzutu wolnego. GKS utrzymał do przerwy skromne prowadzenie. Po przerwie obraz gry nie uległ raczej zmianie. Nysa dużo grała piłką i próbowała odrabiać straty, ale to Gieksa groźniej kąsała rywala. Goście zdobyli kontaktowego gola, ale sędzia go nie uznał dopatrując się spalonego. Mieli też jeszcze jedną szansę. Po rzucie rożnym w polu karnym delikatnie odepchnięty został zawodnik Nysy i sędzia ku zdziwieniu naszych zawodników odgwizdał jedenastkę. Sprawiedliwości stało się jednak zadość i Kopczyński świetnie wyczuł intencje strzelającego Rydola broniąc w dobrym stylu. To chyba uskrzydliło naszą drużynę, gdyż od tej pory to Raciborowice dominowały na boisku. Efektem tego były kolejne dwa gole. Najpierw wynik podwyższył Kulesza, a rywali dobił świetnym wejściem Palczak. Wynik mógł być bardziej okazały, ale w końcówce rzutu karnego (po faulu na Kuleszy) nie strzelił kapitan GKS Piotr Olechowski. Strzelił zbyt czytelnie i Barynów nie miał problemu z obroną. Jednak wynik 3:0 jest dla nas świetnym wynikiem i znakomicie podsumowuje miniony sezon. A Nysa popłynęła w Raciborowicach i spadła na ostatnie miejsce na podium, co dla tego zespołu na pewno sukcesem nie jest, gdyż w przedsezonowych spekulacjach ta drużyna stawiana była do roli murowanego kandydata do awansu.

Wiadomość dodana : MR - 21 czerwca 2010, 09.12


XXXIV KOLEJKA * 13 czerwca 2010 (niedziela),Lubań Śląski, godzina 17.00


ŁUŻYCE BAZALT LUBAŃ - GKS RACIBOROWICE 4:4 (3:1)


gole : 1:0 Jakimowicz (14), 2:0 Łukasz Staroń (24), 2:1 Adrian Biały (32), 3:1 Łukasz Staroń (43), 4:1 Łukasz Staroń (52), 4:2 Krzysztof Halczuk (58-z karnego), 4:3 Łukasz Maksymczyk (62), 4:4 Łukasz Maksymczyk (80)
 

Skład GKS : Kopczyński, – Rodak-kpt., Olechowski (70, Woźny), Suszka, Hencel, – Biały, Halczuk (82, K.Ćwiak), Bączkiewicz, Maksymczyk, - Kulesza, Różycki (57, Bajer).


Skład Łużyc : Kukiełka, - Andruchów, Mandźejewski, Czuchryta, Sudnik, (65, Nir), - Fereniec, Staroń, Żyłkowski, Jakimowicz, - Majka (75, Poszelężny), Bojdziński.

 

Sędziował : Sławomir Michałczak

Widzów : ok. 70 (głównie z Raciborowic)



SKUTECZNA REALIZACJA CELU !!!

 

Na stadionie w Lubaniu spotkały się dwie czołowe drużyny klasy okręgowej. Stawka tego meczu była niewielka, gdyż obie drużyny walczą już tylko o czwarte miejsce. To sprawiło, że mecz był grany na dość dużym luzie i widowisko mogło się podobać nielicznej publiczności. Co ciekawe większość widowni stanowili przyjezdni kibice Gieksy. W pierwszej połowie GKS grał bardzo nieporadnie w obronie czego efektem była utrata aż trzech goli. Duża w tym zasługa bramkarza GKS, który sam sprokurował trzecią bramkę, popełniając fatalny błąd. Łużyce grały z polotem i pomysłem., licznie zagrażając bramce Kopczyńskiego. GKS nie był dłużny rywalowi i także ostrzeliwał bramkę Kukiełki. Jednak strzały Kuleszy, Białego i Halczuka nie znalazły drogi do bramki. Gieksie udało się zdobyć kontaktowego gola. W 32 minucie z rzutu wolnego piłkę dośrodkował Rodak, a skutecznym strzałem głową akcję zamknął Biały. Ten gol dawał nadzieję na walkę o przynajmniej jeden punkt, który pozwalał naszemu klubowi na utrzymanie czwartej lokaty w tabeli. I rzeczywiście. Wydarzenia z drugiej połowy potwierdziły to, że bramka z pierwszej połowy okazała się zbawienna. GKS zagrał świetną drugą połowę, a lubańscy piłkarze chyba zbyt szybko uwierzyli w swoje zwycięstwo. Sygnał do ataków dał Halczuk wykorzystując rzut karny w 55 minucie. Od tego momentu nasi zawodnicy uwierzyli we własne możliwości i podjęli gonitwę za rywalem. Bohaterem naszego zespołu bez wątpienia był Łukasz Maksymczyk, który doprowadził do remisu. Najpierw w 62 minucie dobrze odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym i skutecznie wpakował piłkę z bliska do siatki Kukiełki. Natomiast w 80 minucie pokazał cały swój kunszt przeprowadzając ładną akcję. Wyjście na czystą pozycję, podholowanie piłki w pole karne i kapitalny strzał po którym golkiper Łużyc nie miał szans na skuteczną obronę. To co wydawało się niemożliwe stało się faktem ! GKS doprowadził do remisu,a w końcówce próbował przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale strzał wprowadzonego na boisko Ćwiaka był nieskuteczny. W drużynie gospodarzy należy wyróżnić Łukasza Staronia, który siał spustoszenie w szeregach Gieksy i ustrzelił nieklasycznego hat-tricka !

GKS tym meczem potwierdził ogromne możliwości drzemiące w zespole. I pozostał nam tylko żal straconych punktów z Otokiem , Lubawką i Mirskiem, bo wtedy nie byłoby walki o czwarte miejsce, ale co najmniej o drugie... Takie plany trzeba niestety odłożyć na przyszłość !

Zdjęcia dodane dzięki uprzejmości Pana Grzegorza Bereziuka "Słowo Sportowe".

darmowy hosting obrazków

Przy piłce najlepszy zawodnik Gieksy w tym meczu Łukasz Maksymczyk.

darmowy hosting obrazków

Przy piłce Krzysztof Halczuk.

darmowy hosting obrazków

Klub kibica z Raciborowic, stanowił zdecydowaną przewagę na trybunach.

darmowy hosting obrazków

O piłkę walczy Mirosław Różycki ... kierownik klubu ,-))

darmowy hosting obrazków

Z nr 8 Piotr Olechowski, z nr 11 Łukasz Staroń.

darmowy hosting obrazków

Łukasz Staroń mógł być zadowolony ze swego występu przeciwko GKS-owi, wszakże ustrzelił hat-tricka !

Wiadomość dodana : MR -14 czerwca 2010, 12.17,

Aktualizacja : 15 czerwca 2010, 12.08


XXI KOLEJKA (ZALEGŁA)* 9 czerwca 2010 (środa), Zebrzydowa, godzina 18.00


SPARTA ZEBRZYDOWA - GKS RACIBOROWICE 1:3 (1:2)

gole : 0:1 Łukasz Hencel (29), 0:2 Łukasz Maksymczyk (35), 1:2 Marcin Skrok (41), 1:3 Radosław Wróblewski (75)
 

Skład GKS : Kopczyński, – Różycki, Woźny, Olechowski, Hencel, – Biały, Halczuk, Bączkiewicz, Maksymczyk (70, Bajer), - Wróblewski-kpt. (86, K. Ćwiak-kpt.), Kulesza (80, Palczak).

Żółte kartki : Szewczyk, Zdunek, Walęga (Sparta) oraz Kulesza i Hencel (GKS).

Sędziował : Zbigniew Mateuszów.

Widzów : ok. 100

KOLEJNE 3 PUNKTY !!!

Mecz w Zebrzydowej nie miał już tak wielkiego ciśnienia na wynik. Sparta uzyskała taką ilość punktów, że nie jest zagrożona spadkiem. GKS natomiast w tym sezonie jest rewelacją i śrubuje już tylko zdobycz punktową (liderzy są już zbyt daleko, aby ich dogonić). Mecz rozgrywany był o godzinie osiemnastej, ale mimo to upał dawał się zawodnikom obu drużyn we znaki. W pierwszej części mecz był dość wyrównany. Sparta stwarzała duże zagrożenie pod bramką Kopczyńskiego po stałych fragmentach gry (rzutach wolnych i rzutach rożnych). Niejednokrotnie pod naszą bramką było istne piekiełko, a obrońcy Gieksy wybijali piłkę z linii bramkowej. Raz piłka wylądowała na poprzeczce, a innym razem świetnie wybronił Kopczyński. Po ochłonięciu z początkowych ataków Spartan Gieksa zaczęła dominować na boisku i coraz bardziej zagrażać bramce przeciwnika. Wreszcie po faulu na Halczuku Hencel bardzo precyzyjnym strzałem dał prowadzenie naszej drużynie (piłka od słupka wpadła do siatki). Ten gol uspokoił nasze poczynania i pozwolił na jeszcze lepszą, spokojniejszą grę. A kiedy na 2:0 podwyższył Maksymczyk strzelając z bliska po dobrym dograniu Kuleszy było raczej jasne, że Gieksa nie powinna odpuścić kolejnych 3 punktów. Jednak gospodarze zaciekle walczyli i to się im opłaciło bo przed przerwą zdobyli kontaktowego gola. Gola mógł zdobyć także Halczuk, ale jego przepiękny strzał zakończył się na poprzeczce zebrzydowskiej bramki. Po przerwie GKS skutecznie kontrolował przebieg meczu. Bardzo pewnie w bramce spisywał się Kopczyński, który świetnie bronił nieliczne strzały gospodarzy. Nasza drużyna grała z kontry. Jedna z nich zakończyła się wyjściem Wróblewskiego na czystą pozycję. Jednak nasz napastnik zamiast skutecznie wykończyć akcję zdecydował się na podanie do lepiej ustawionego Kuleszy. Ten gola zdobył, ale był na pozycji spalonej i sędzia odgwizdał rzut wolny. Wróblewski zrehabilitował się jednak za swoją pomyłkę i ładnym strzałem w okienko podwyższył nasze prowadzenie. Od tego momentu było jasne, że punkty zgarnąć musi nasz zespół. Spartanie walczyli do końca o zniwelowanie strat, ale obrońcy Gieksy grali bardzo pewnie i niwelowali zagrożenie pod bramką Kopczyńskiego.

Zwyciężając w Zebrzydowej GKS potwierdził, że lekki dołek jest już za nim i zespół powraca na właściwe tory. Tory zwyciężania. Jest tylko jeden warunek ! Pozostałe dwa mecze należy wygrać, a nie będzie to z pewnością łatwe zadanie, gdyż GKS zagra najpierw z Łużycami na wyjeździe, a potem z Nysą u siebie.

Wiadomośc dodana : MR - 10 czerwca 2010, 12.15



XXXIII KOLEJKA * 6 czerwca 2010 (niedziela), Raciborowice, godzina 17.00


GKS RACIBOROWICE – OLSZA OLSZYNA LUBAŃSKA 2:1 (1:0)

gole : 1:0 Radosław Wróblewski (38), 2:0 Krystian Bączkiewicz, 2:1 (85 min.)

Skład GKS : Kopczyński, – Różycki, Suszka, Olechowski, Jurczak-kpt., – Bajer (55, Biały), Halczuk, Bączkiewicz, Maksymczyk (60, Palczak), - Wróblewski (88, Warchoł), Kulesza.

Skład wyjściowy Olszy : Woźniak, - Kołodziejczyk, Kopeć, Szwałko,, Rogalski, Szpak, Malinowski, Kossowski, Karolewicz, - Grześkiewicz, Cieślak.

Rezerwa : Sołtysiak, Bogowski, Rudzik, Baudur, Bill.
 

Sędziowali : Arkadiusz Karaban jako główny oraz Elżbieta Faryniarz i Alojzy Matejewicz jako boczni.

Żółta kartka : Suszka (GKS) oraz Rudzik (Olsza)

Czerwona kartka (za drugą żółtą) : Suszka (GKS) – 65 min.

Widzów : ok. 200


WYMĘCZONE, ALE JEST !

Nie był to łatwy mecz dla naszej drużyny. Mimo iż Olsza zajmuje w tabeli ostatnie miejsce to zaciekle walczyła o wywiezienie z Raciborowic chociażby punktu. Bardzo trudne warunki atmosferyczne (upał) bez wątpienia miały wpływ na tempo tego meczu.
W pierwszej części gry Gieksa miała ogromną przewagę, lecz pod bramką gości w wielu momentach zabrakło zimnej krwi. Świetne okazje marnowali : Bajer, Halczuk czy Wróblewski. Ten ostatni zdołał jednak wykorzystać jedną z akcji i wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Przed zakończeniem pierwszej części gry mogliśmy prowadzić 2:0, gdyż w polu karnym faulowany był Wróblewski i sędzia wskazał na wapno. Rzut karny został jednak zmarnowany przez Bączkiewicza, którego intencje w dobrym stylu wyczuł Woźniak. Goście również stwarzali sobie okazje, ale głównie po błędach naszej obrony, która w takim zestawieniu zagrała po raz pierwszy.
Po przerwie obraz gry nie ulegał zmianie Gieksa grała dużo lepiej od Olszy, ale wiele akcji nie było należycie wykończonych. Jednak wreszcie Bączkiewicz zrehabilitował się za rzut karny i podwyższył głową nasze prowadzenie. W 65 minucie sędzia za faul pokazał drugą żółtą kartkę Pawłowi Suszce i przewaga Gieksy od tego momentu nie była już tak wyraźna. Olszynianie coraz śmielej atakowali, a ostrzeżeniem był strzał zawodnika gości w słupek. Grający w osłabieniu GKS z minuty na minutę grał coraz słabiej i w końcu goście po jednej z kontr zdobyli kontaktowego gola. Na nasze szczęście do końca meczu pozostało już niewiele i GKS zdołał dowieźć wynik do końca. Wymęczone zwycięstwo stało się faktem i mogliśmy dopisać kolejne trzy punkty po stronie zdobyczy. Karuzela jest już mocno rozpędzona, gdyż we środę kolejny mecz. Tym razem na trudnym terenie w Zebrzydowej.

 

WIADOMOŚĆ DODANA : MR - 6 czerwca 2010, 20.46


XXXII KOLEJKA * 3 czerwca 2010 (czwartek), Ruszów, godzina 17.00 

 

 

VICTORIA RUSZÓW – GKS RACIBOROWICE 2:3 (1:0)

 

gole :   1:0 Bartosz Stelwach (42), 1:1 Piotr Rodak (54), 1:2 Łukasz Bajer (57), 2:2 Machacz (84), 2:3 Adrian Kulesza (87)

 

Skład GKS : A. Woźniak,  – Rodak-kpt., Suszka, Olechowski, Różycki (78, Bogacki) , – Bajer (66,Woźny), Halczuk, Bączkiewicz, Maksymczyk  (60, K.Ćwiak) -  Wróblewski (88, Palczak), Kulesza.

 

Rezerwa : Kopczyński (br.)

 

Sędziował : Jacek Ciepiela.

Żółta kartka : Kulesza (GKS)

Widzów : ok. 200

  

VICTORIA W RUSZOWIE !!!

 

GKS po serii słabych meczów jechał do Ruszowa z pewnymi obawami. Wszakże na początku tygodnia zarząd zrezygnował z usług trenera Rutkowskiego, a do Ruszowa z różnych przyczyn nie pojechali : Poczta, Hencel i Biały. Jednak Gieksa nie zamierzała się z tego powodu poddawać bez walki i jechała zdobyć choćby punkt. Rzeczywistość okazała się jeszcze piękniejsza, gdyż GKS po bardzo dobrym meczu wywiózł z Ruszowa komplet punktów. Cały mecz był pełen emocji, a obydwie drużyny pokazały, że nieprzypadkowo w tym sezonie zajmują czołowe lokaty w tabeli klasy okręgowej. Na pięknym kameralnym ruszowskim obiekcie zgromadziła się liczna publiczność, tradycyjnie pojawiła się mocna grupa kibiców z Raciborowic.Mecz rozpoczął się od wzajemnych ataków z obu stron, podbramkowych spięć nie brakowało. Ze strony GKS-u blisko zdobycia gola był Wróblewski, ale bramkarz gospodarzy świetnie bronił. Bardzo dobrze bronił także Woźniak, który w ładnym stylu obronił strzał głową Dariusza Łojki. Piłka zmierzała już w okienko jego bramki, ale z wielkim kunsztem przeniósł ją nad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy Woźniakowi, jak i naszej drużynie zabrakło jednak szczęścia i straciliśmy dość przypadkowego gola. Po wrzutce z rzutu rożnego do piłki wyskoczył Woźniak i wypiąstkował piłkę przed siebie, niestety trafił w wyskakującego przed nim Pawła Suszkę i piłka wróciła do bramki Woźniak instynktownie wyłuskał ją z linii, ale nie zdołał jej złapać, a do piłki dopadł Bartosz Stelwach i umieścił ją w siatce. Było 1:0 dla Victorii. Jak powiedział komentator ruszowskiego stadionu była to bramka do szatni.

Ta bramka nie załamała jednak naszego zespołu, w przerwie drużyna postanowiła tanio skóry nie sprzedać, a potwierdzeniem tego była druga połówka meczu. Gieksa rozpoczęła od mocnego uderzenia. W 54 minucie na ok. 20 metrze faulowany był Halczuk. Do piłki podszedł kapitan GKS-u w tym meczu Piotr Rodak i uderzył piłkę tak jak robi to na ogół, tzn. bardzo mocno. Strzał był na tyle mocny, że piłka przedarła się przez kordon zawodników i zatrzepotała w siatce. Było 1:1. Za trzy minuty Rodak ponownie był głównym bohaterem widowiska, kiedy to przeprowadził kapitalna akcję boczną flanką. Przebiegł z piłką prawie wzdłuż całej linii bocznej boiska i świetnie dograł do zamykającego akcję Bajera, który dopełnił tylko formalności umieszczając piłkę w siatce. Radość naszych zawodników była ogromna, ale do końca meczu było jeszcze sporo czasu. Victoria z minuty na minutę przeprowadzała coraz groźniejsze ataki. Jednak obrońcy walczyli zaciekle o uchronienie swego zespołu od straty wyrównującego gola. Jednak w 80 minucie nasza obrona został przełamana i Machacz nie został należycie upilnowany i pokonał Woźniaka. Odpowiedź Gieksy była jednak natychmiastowa. Rozgrywający dobry mecz Kulesza zdecydował się na strzał z ponad dwudziestu metrów. Strzał był bardzo soczysty, a co najważniejsze bardzo precyzyjny. Piłka wpadła w samo okienko bramki strzeżonej przez golkipera ruszowian GKS ponownie objął prowadzenie ! Tym razem zawodnicy Raciborowic byli bardzo zdeterminowani do utrzymania prowadzenia. Udało się, mimo kilku znakomitych akcji ruszowian, którzy przynajmniej dwukrotnie zmarnowali kapitalne sytuacje, jednak tym razem szczęście było po naszej stronie. W samej końcówce przed szansą zdobycia drugiego gola stanął Kulesza, ale jego strzał był zbyt lekki, aby piłka mogła wpaść do siatki. Sędzia doliczył aż cztery minuty i były to chyba najdłuższe cztery minuty w tym sezonie. Tuż przed końcowym gwizdkiem Victoria miała jeszcze rzut rożny, niemal wszyscy zawodnicy gospodarzy znaleźli się pod naszą bramką, ale piłka została wybita, a Pan Jacek Ciepiela wreszcie odgwizdał upragniony koniec meczu. Victoria Gieksy w Ruszowie stała się faktem, a GKS wydźwignął się z chwilowego kryzysu.

 

 

 

 

Zdjęcia udostępnione przez Pana Janusza Drosia.

 

 

Wszystkie zdjęcia z meczu na stronie Victorii Ruszów ! Zapraszam.

 

Link :

http://victoriaruszow.info/www/index.php?option=com_content&view=article&id=161:przegrana-z-raciborowicami&catid=34:newsy

 

 

 

 

darmowy hosting obrazków

Wyjściowe jedenastki witają publiczność.

 

darmowy hosting obrazków

Z opaską kapitana Piotr Rodak bohater meczu z Victorią !

 

 


Wiadomość dodana : MR - 3 czerwca 2010, Aktualizacja : 4 czerwca 2010, 17.10


XXXI KOLEJKA * 30 maja 2010 (niedziela), Raciborowice, godzina 13.00


GKS RACIBOROWICE – MKS WŁÓKNIARZ MIRSK 1:2 (1:1)

gole : 0:1 Krystian Majer (1), 1:1 Radosław Wróblewski (30), 1:2 Bartosz Morzecki (91)

Skład GKS : Kopczyński (30, A. Woźniak), –Poczta-kpt., Suszka, Woźny, Hencel , – Biały (85, Bajer), Halczuk, Bączkiewicz, Maksymczyk (60, Jurczak) - Wróblewski, Olechowski.

Skład Włókniarza : Jaworski, - Dołęga, Niemienionek, Krawczyk, Leśniański (71, Supel), Gajewski, - Sz.Morzecki, Jasiński, Juźwik, - Majer, Grygiel (46, B.Morzecki)

Żółte kartki : Bączkiewicz (GKS) oraz Leśniański (Mirsk)

Widzów : ok. 100.

KRYZYS ?

Mecz z Mirskiem miał być rehabilitacją za mecz z Otokiem. Nic z tych rzeczy. GKS znowu przegrał, choć tym razem po walce. Goście zaczęli mecz od mocnego ciosu, gdyż już w 55 sekundzie pierwsza ich akcja została zakończona skutecznym strzałem. Krystian Majer huknął z 16 metrów, a mokra piłka przełamała ręce interweniującego Kopczyńskiego i wpadła do siatki jego bramki. Po tym golu nasi zawodnicy mogli już w czwartej minucie stracić drugiego, kiedy to z bliska w doskonałej sytuacji przestrzelił Jasiński. Nasza defensywa od początku meczu była mało spójna i zdarzały się spore błędy w kryciu napastników Mirska. Dopiero w 8 minucie Wróblewski ładnym strzałem z ok. 25 metrów w słupek dał sygnał do ataków na bramkę Jaworskiego. GKS od tego momentu był lepszą drużyną i miał sporo ciekawych akcji. W 18 minucie Biały wyłożył piłkę Wróblewskiemu, ale ten nie zdołał czysto w nią trafić. Minutę potem ładny strzał Halczuka, po którym piłka ląduje na poprzeczce. Szczęście dopisało naszej drużynie dopiero w 30 minucie, kiedy to dośrodkowanie Białego wykorzystał Wróblewski pakując piłkę ładnym strzałem z dziesięciu metrów. Chwilę potem nasz zespół powinien wyjść na prowadzenie, ale z bliska głową przestrzelił Bączkiewicz. Na tą akcję goście odpowiedzieli jeszcze groźniejszą, kiedy to Leśniański znalazł się w pojedynku jeden na jeden z Woźniakiem. Górą był jednak nasz golkiper, dla którego była to pierwsza udana interwencja po wejściu na boisko. Do końca pierwszej części gry nasza drużyna przeprowadziła jeszcze kilka groźnych akcji, ale brakowało skutecznego wykończenia (przestrzelił z bliska m.in. Olechowski). Po przerwie mecz nie był już tak ciekawy. Było sporo walki, fauli i niewykorzystanych rzutów wolnych z obu stron. W 63 minucie bliski wyłuskania piłki w polu karnym był powracający do drużyny Marek Jurczak, lecz zabrakło mu w tej sytuacji zimnej krwi. W 80 minucie mirszczanie powinni prowadzić, ale Bartosz Morzecki z dwóch metrów nie trafił do pustej bramki. Jednak ten sam zawodnik zadecydował o losach spotkania. W 91 minucie Mirsk przeprowadził kontrę, po której Morzecki znalazł się przed Woźniakiem i tym razem bez problemu umieścił piłkę w siatce. To był nokaut ! Sędzia zakończył spotkanie, a zawodnicy Włókniarza odtańcowali z radości na środku boiska. Ze strony GKS-u zabrakło w tym meczu koncentracji, o czym świadczą minuty straconych goli, a może jest to początek sporego kryzysu drużyny, która od meczu z Zawidowem zaczęła trwonić zdobycz punktową.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

 

Wiadomość dodana : MR - 30 maja 2010, Aktualizacja : 31 maja 2010, 13.43


XXIX KOLEJKA (zaległa)* 26 maja 2010 (środa), Raciborowice, godzina 17.00


GKS RACIBOROWICE – GKS JAWA OTOK 0:1 (0:1)

gole : 0:1 Paweł Rissmann (24)

Skład GKS : Kopczyński, –Poczta-kpt., Olechowski (46, Suszka), Woźny, Hencel (54, K. Ćwiak), – Biały, Halczuk, Bączkiewicz (22, Bajer), Maksymczyk (70, Palczak) - Wróblewski, Kulesza.

Skład Jawy : Zioła, - Mankiewicz, Kufel, Faltyn, Szaja, - Zaraziński-kpt., Rissmann, Wilas, Kuczyński, - Soroka (88, Jazłowiecki), Kuźnik

Żółta kartka : Mankiewicz (Otok)

Sędziowali: Mateusz Gałuszka jako główny oraz Janusz Kamiński i Sławomir Niemiec jako liniowi.

Widzów : ok. 100.


WSTYDLIWA PORAŻKA !

Niestety tytuł oddaje odczucia jakie możemy mieć po tym meczu. GKS przegrał zasłużenie z dużo niżej notowanym rywalem, zawodnicy Gieksy przeszli obok tego meczu, zabrakło woli walki i ambicji, przynajmniej takiej jak w przegranym meczu z Czarnymi Lwówek. W 24 minucie błędy defensywy wykorzystał Paweł Rissmann, który lekkim strzałem w róg bramki pokonał słabo interweniującego Kopczyńskiego. Drużyna Jawy w tym meczu stworzyła więcej strzeleckich sytuacji, ale celowniki napastników Jawy były mocno rozregulowane. GKS w drugiej połowie mógł wyrównać, ale dwóch dobrych okazji w końcówce nie wykorzystał Wróblewski. Kibice GKS byli mocno rozgoryczeni tą porażką i nie ma się czemu dziwić, gdyż to co drużyna zyskała w oczach kibiców przez całą rundę (pokonując nawet lidera na jego boisku !) straciła tym jednym meczem przegrywając go bez walki.

Wiadomość dodana : MR - 27 maja 2010, 12.36


XXX KOLEJKA * 23 maja 2010 (niedziela), Lubawka, godzina 17.00

MKS ORZEŁ LUBAWKA - GKS RACIBOROWICE 2:2 (0:2)

gole : 0:1 Radosław Wróblewski (3), 0:2 Krzysztof Halczuk (23), 1:2 Musiał (63), 2:2 Skrzypczak (71)

Skład GKS : Kopczyński, – Rodak, Olechowski (60, Suszka), Woźny (80, Poczta), Hencel-kpt., – Biały, Halczuk, Bączkiewicz, Maksymczyk (80, K. Ćwiak)- Wróblewski, Bajer (60, Palczak).

Żółte kartki : Woźny (GKS) oraz Kulesza i Różański (Orzeł)Czerwona kartka : Różański (90+3 min. - po dwóch żółtych – symulacja karnego i podważanie decyzji sędziego)
Sędziował: Marek Warek
Widzów : ok. 150.

ROZCZAROWANIE !

Daleki wyjazd na mecz do Lubawki był dla naszej drużyny sporym rozczarowaniem, wszakże nasz zespół spotykał się ze zdecydowanym autsajderem ligi (różnica punktowa obu drużyn przed meczem wynosiła aż 37 punktów !), a zdołał przywieźć zaledwie jeden punkt.

Mecz rozpoczął się zgodnie z planem, gdyż już w 1 minucie Bajer stworzył zagrożenie pod bramką rywali, ale nie potrafił z bliska trafić w światło bramki. Wyręczył go chwilę potem Wróblewski i w trzeciej minucie było już 1:0. Ta bramka sprawiła, że byliśmy chyba już spokojni o wynik. Szczególnie, że przewaga Gieksy była dość wyraźna. W 10 minucie dogodnej okazji nie wykorzystał Maksymczyk strzelając w bramkarza. W 23 minucie było już 2:0, a gola przepięknym strzałem z daleka zdobył Krzysztof Halczuk. Piłka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w okienku lubawskiej bramki. Szybkie prowadzenie 2:0 chyba uśpiło nasz zespół, gdyż od tego momentu z każdą minutą było gorzej. Raził brak dokładności w poczynaniach Bączkiewicza i Olechowskiego, a napastnicy GKS nie przejawiali większej aktywności. W 34 minucie doskonała sytuację zmarnował Bajer, który z bliska próbował jeszcze lobować bramkarza Orła. W 42 minucie po faulu na Bączkiewiczu Gieksa miała rzut wolny z 16 metrów. Do piłki podszedł Rodak, ale nie powtórzył swojego wyczynu z Zawidowa i trafił piłką w mur. Do przerwy GKS jednak spokojnie prowadził 2:0, gospodarze sporadycznie zagrażali bramce Kopczyńskiego.

Jednak sielanka z pierwszej połowy zakończona została wraz z przebiegiem drugiej części gry, którą można uznać za jedną z najsłabszych w wykonaniu GKS w całym sezonie. Nasza drużyna zagrała niedokładnie, dość pasywnie i bez pomysłu na grę. Wprawdzie w 53 minucie Bączkiewicz oddał strzał na bramkę gospodarzy, a piłka trafiła w słupek i wyszła na aut bramkowy, ale było to przedostatnie zagrożenie ze strony Gieksy. Na boisku zaczęli dominować młodzi zawodnicy Orła. W 63 minucie Rodak źle wyprowadził piłkę z własnej połowy i ta szybko wróciła w nasze pole karne, gdzie dopadł do niej Musiał i ładnym plasowanym strzałem umieścił ją w siatce. Kontaktowy gol sprawił, że gospodarze uwierzyli we własne siły i możliwość urwania punktów mocniejszemu rywalowi. I już trzy minuty potem mogło być 2:2. Tym razem jednak Kopczyński naprawił kolejny błąd Rodaka i nie dał się pokonać w sytuacji jeden na jeden z napastnikiem Orła.. To było ostatnie ostrzeżenie dla naszej drużyny, która nadal grała niefrasobliwie we wszystkich formacjach. Dowodem tej niefrasobliwości była akcja z 70 minuty, kiedy zmierzającą do Kopczyńskiego piłkę przed zawodnikiem gospodarzy blokował Hencel. Nasz bramkarz doskoczył do niej na linii pola karnego, ale złapał ją tuż za linią i sędzia odgwizdał przewinienie . Do piłki podszedł Skrzypczak i ładnym strzałem tuż nad murem umieścił piłkę w siatce. Było 2:2 ! Do końca meczu pozostało jednak jeszcze 20 minut i liczyliśmy na zmianę obrazu gry naszej drużyny. Nic z tego ! W 76 minucie Kopczyński ponownie ratuje Gieksę przed utratą trzeciego gola. W 77 minucie Rodak wrzuca piłkę z rzutu wolnego w pole karne, a obrońca Orła omal nie zdobył samobójczego gola. Wybijając piłkę trafił w poprzeczkę, a ta wyszła na rzut rożny. Gospodarze po zdobyciu drugiego gola byli dość usatysfakcjonowani wynikiem, ale również dążyli do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść (czując zapewne słabość rywala). Tymczasem GKS do końca meczu tylko raz zdołał zagrozić ekipie Orła. W 81 minucie Wróblewski jednak nie trafił z bliska. Mecz zbliżał się ku końcowi i GKS za wszelką cenę chciał zdobyć zwycięskiego gola. Szanse miał jeszcze Rodak, ale piłka po jego strzale z rzutu wolnego w 89 minucie poszybowała nad poprzeczką. W samej końcówce pod naszą bramką było bardzo groźnie, ale szczęście tym razem nam sprzyjało. Najpierw napastnik Orła minimalnie się pomylił w dogodnej sytuacji, piłka o centymetry minęła słupek bramki strzeżonej przez Kopczyńskiego. W doliczonym czasie gry sędzia nie dopatrzył się raczej ewidentnego rzutu karnego na korzyść Lubawki. Faulowany Kacper Różański długo nie potrafił pogodzić się z decyzją sędziego za co ujrzał drugi żółty kartonik i w efekcie czerwony. Chwilę potem sędzia Warek zakończył to spotkanie, a nasza ekipa była mocno rozczarowana tym wynikiem, zaś pogodzeni ze spadkiem gospodarze mogli się radować z urwania punktów faworyzowanemu przeciwnikowi.

Wiadomośc dodana : MR - 24 maja 2010, 12.30


XXVIII KOLEJKA * 16 maja 2010 (niedziela), Zawidów, godzina 16.00


PIAST ZAWIDÓW - GKS RACIBOROWICE 0:2 (0:0)

gol : 0:1 Krystian Bączkiewicz (51- z karnego), 0:2 Piotr Rodak (76)

Skład GKS : Woźniak, – Rodak, Poczta-kpt., Woźny, Hencel – Biały, Bączkiewicz, Halczuk (70, Suszka), Bajer (83, Warchoł) - Kulesza, Palczak (46, Różycki).

Skład Piasta : Gilewski – Maciorowski, Kazimierski, Woźny, Ferenc (75, Janisz) – Gorzka, Kiewra, Wichowski, Hejda – Panek, Winiarski (57, Antosz).


Żółte kartki : Gorzka (Piast) oraz Kulesza, Suszka, Warchoł (GKS)

Sędziował : Paweł Serafin

Widzów : ok. 200.

 

LIDER NIE DAŁ RADY !

 

Do Zawidowa jechaliśmy jakby spokojni o wynik, wszakże w tym miejscu niezależnie w jakim składzie zawsze odnosimy zwycięstwa (co najmniej od trzech meczów). Tym razem jednak jechaliśmy do lidera klasy okręgowej, który w lidze przegrał zaledwie jeden mecz, a u siebie nikt nie potrafił go pokonać, więc w naszych szeregach widać było pewną dozę niepewności o końcowy rezultat tej potyczki. Spodziewaliśmy się naprawdę wszystkiego, i zwycięstwa, i kompromitacji. Na szczęście GKS w tym sezonie jest drużyną z wielkim charakterem i nawet przeciwności (absencje podstawowych zawodników : Wróblewskiego, Olechowskiego, Markowskiego i Maksymczyka) nie sprawiają, że Gieksa wypada słabiej.

Mecz rozpoczął się od wzajemnego badania możliwości obu drużyn. Piast również wystąpił w osłabieniu i to sprawiło, że gospodarze czuli przed naszą drużyną lekki respekt (również z uwagi na miejsce w lokacie GKS). Ale od początku byli raczej przekonani, że sobie poradzą i po paru minutach ruszyli z groźnymi atakami. W 9 minucie jeden z ich zawodników został lekko sfaulowany w polu karnym, ale sędzia nakazał grać dalej. GKS dopiero w 25 minucie przeprowadził jedną z najgroźniejszych akcji. Ładne wyprowadzenie piłki przez Łukasza Bajera i świetne podanie na czystą pozycję do Halczuka. Ten oddaje jednak minimalnie niecelny strzał. W 34 minucie świetnie strzał gospodarzy broni Woźniak. Można powiedzieć, że pierwsza połowa należała jednak do gospodarzy, którzy posiadali sporą inicjatywę, ale nasza defensywa nie dała się zaskoczyć. W końcówce tej części gry w polu karnym zawidowian faulowany był Kulesza, ale również w tym wypadku sędzia nie zdecydował się odgwizdać karnego. I tak do przerwy był bezbramkowy remis, który w pełni satysfakcjonował nasz zespół.

Jednak okazało się, że po przerwie Gieksa zagrała w świetnym stylu i co najważniejsze skutecznie wykorzystała swoje szanse. Gospodarze z minuty na minutę byli coraz bardziej niecierpliwi i za wszelką cenę chcieli osiągnąć prowadzenie. Ale jak to zwykle bywa, gdy się bardzo chce to raczej nic nie wychodzi. I tak gospodarze bili głową w mur, mur defensywy naszej drużyny, a w bramce na wyżyny swych możliwości wznosił się Arkadiusz Woźniak, który kilkakrotnie ratował GKS z opresji. GKS starał się konstruować składne ataki i trzeba przyznać, że gra naszego zespołu większymi momentami była przyjemna dla oka. Wreszcie w 51 minucie Biały podał do Kuleszy ten świetnie zabrał się z piłką i został sfaulowany w polu karnym. Tym razem sędzia nie zawahał się i wskazał na jedenastkę. Do piłki podszedł Bączkiewicz i pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał golkipera gospodarzy. 1:0 dla Gieksy i konsternacja na trybunach wśród zawidowskich kibiców, wszakże nie przyzwyczajeni są oni do oddawania punktów na własnym boisku. Po utracie gola Zawidowianie zaatakowali jeszcze bardziej, ale szczęście dopisywało naszej drużynie. GKS starał się długo przetrzymywać piłkę i oddalać zagrożenie od swojej strefy. Po jednej z kontr faulowany na ok. 30 metrze był Bajer. Do rzutu wolnego podszedł Rodak i huknął ile sił, a piłka ku rozpaczy bezradnego bramkarza zatrzepotała w okienku strzeżonej przez niego bramki. 2:0 i euforia w szeregach GKS. Po strzeleniu tego gola wszyscy nasi zawodnicy ustawili się na środkowej linii i wykonali ładną „kołyskę” dla nowo narodzonego dziecka naszego bramkarza Arkadiusza Woźniaka, to chyba jeszcze bardziej uskrzydliło naszego bramkarza, gdyż do końca meczu zachował on czyste konto, kilkakrotnie pewnie interweniując w końcówce, kiedy to gospodarze nacierali całą drużyną próbując niwelować straty. Raz piłka po rzucie wolnym trafiła w naszą poprzeczkę. A już w doliczonym czasie gry Poczta mógł podwyższyć rezultat, ale z bliska nie trafił w światło bramki. Jednak GKS zwyciężył i po meczu można było odtańcować z radości na zawidowskim boisku, a licznie przybyli kibice z Raciborowic mogli radować się ze swoimi piłkarzami.

Tak więc piękny wiosenny serial trwa nadal (nawet mimo małej wpadki z Czarnymi), a GKS nie odpuszcza walki żadnemu rywalowi i wraca w ligowej tabeli na”pudło”.

Wiadomośc dodana : MR - 17 maja 2010, 12.27


XXVII KOLEJKA * 9 maja 2010 (niedziela), Raciborowice, godzina 17.00

GKS RACIBOROWICE – CZARNI LWÓWEK ŚLĄSKI 0:1 (0:1)

gol : 0:1 Adrian Stec (44)

Skład GKS : Woźniak, – Poczta-kpt., Markowski (88, Różycki), Woźny, Hencel – Biały (66, Halczuk), Bączkiewicz, Kulesza, Olechowski, - Wróblewski, Palczak (46, Bajer).

Skład Czarnych : Fijałkowski, - M.Sikora, Grabkowski, Wołoszyn, Troszczyński (57, Masalski), - Bowszys, Zatylny, Karasiński, B.Sikora, - Stec, Godlewski.

Żółte kartki : Olechowski (GKS) oraz Godlewski, Fijałkowski, Zatylny (Czarni)

Sędziowali: Marcin Kocuła jako główny oraz Mirosław Kocuła i Bartosz Budzyński jako liniowi.

Widzów : ok. 200.

 

PASSA ZAKOŃCZONA !

 

Skończyła się piękna passa nieprzegranych meczów GKS. Warto wspomnieć, że GKS nie przegrał w lidze od 26 września 2009 roku, tj. przez kolejnych 13 meczów, a ostatnim pogromcą Gieksy była właśnie drużyna Czarnych Lwówek ! W meczu rozegranym w Raciborowicach wcale nie musiało dojść do porażki, gdyż mecz był bardzo wyrównany i zacięty, a licznie zgromadzona publiczność na boisku w Raciborowicach mogła być zadowolona z poziomu prezentowanego przez obie drużyny.

Początek meczu należał do naszej drużyny, a bramka Fijałkowskiego była kolejno obstrzeliwana przez Kuleszę, Palczaka i Wróblewskiego. Strzały były jednak albo zbyt lekkie, albo niecelne. W 5 minucie Czarni odpowiedzieli groźnym atakiem. Zatylny popisał się mocnym strzałem, ale ładną paradą popisał się Woźniak, a poprawka Godlewskiego była również nieskuteczna. W 9 minucie próbował strzelać Bączkiewicz, ale piłka po rykoszecie przeszła tuż nad poprzeczką. W blokach defensywnych GKS popłoch siał swoimi akcjami Filip Godlewski, który w 11, 17 i 20 minucie przeprowadził trzy groźne akcje, które nie dały jednak zdobyczy bramkowej. W 25 minucie faulowany na 25 metrze jest Bączkiewicz, a do piłki podszedł Kulesza, strzelił ładnie, ale piłka minimalnie przeszła od zewnętrznej strony słupka. Mecz toczył się w szybkim tempie, a obie drużyny zażarcie walczyły o każdą piłkę, to mogło się podobać zgromadzonej publiczności. W 33 minucie oślepiony słońcem Woźniak wypuszcza zdawałoby się łatwo piłkę, na nasze szczęście Bartosz Sikora trafia tylko w boczną siatkę. Podobnie pudłuje chwilę potem Wróblewski, skutecznie blokowany przez obrońcę Czarnych. W 44 minucie dochodzi do kluczowej akcji meczu. Z bocznej strefy boiska goście wykonują rzut wolny, do bramki dość znaczna odległość, do piłki podchodzi Adrian Stec i wydaje się, że będzie raczej dorzucał piłkę do kolegów w pole karne, a tymczasem napastnik Czarnych mocno kopie piłkę w stronę bramki Woźniaka, nasz bramkarz źle wylicza lot piłki i ta ląduje za tzw. „kołnierzem” w siatce. 1:0 dla gości, gol do szatni podłamuje naszą drużynę.

Po przerwie akcji podbramkowych było już mniej, a goście coraz częściej zaczynali grać na czas (za to żółty kartonik obejrzał golkiper Czarnych). To wzbudzało sporo negatywnych zachowań na trybunach. Na boisku w drużynie GKS - u pojawił się Halczuk, który w 71 minucie próbował strzelać z daleka, ale piłka przeszła metr nad poprzeczką. W 75 minucie Kulesza mógł, a nawet powinien doprowadzić do remisu. Najpierw świetnie uwolnił się spod opieki Marcina Sikory, ale mając przed sobą tylko bramkarza podjął próbę jego lobowania, która była nieskuteczna. Do końca meczu nie mieliśmy już tak dogodnej okazji do zdobycia gola. Sędzia główny doliczył 5 minut do regulaminowego czasu. GKS za wszelką cenę starał się zdobyć gola (niewykorzystane szanse w końcówce Bączkiewicza i Bajera), ale w tym dniu nie było nam to dane i poczuliśmy gorycz porażki. Teraz czeka nas wyjazd do lidera i o punkty także nie będzie łatwo.  

 

 

 

 

 

Wiadomość dodana : MR - 9 maja 2010, Aktualizacja : 10 maja 2010, 12.18

 


XVI KOLEJKA * 5 maja 2010 (środa), Wojcieszów, godzina 17.00

 

ORZEŁ WOJCIESZÓW - GKS RACIBOROWICE 1:3 (0:1)

gole : 0:1 Krzysztof Halczuk (31), 0:2 Łukasz Hencel (54), 1:2 Juliusz Terlecki (65), 1:3 Adrian Biały (85)

Skład GKS : Woźniak, – Rodak, Poczta-kpt., Markowski, Hencel – Biały (85, Woźny), Bączkiewicz, Halczuk, Olechowski, - Wróblewski (70, Bajer), Kulesza (86, Palczak).

Skład Orła: Tokarek (75, Janc), - Kurek, Łużny, M. Kaniewski, Dąbrowski, - Terlecki-kpt (70, Klawiński), Głowacki (60, Opaczewski), Wróblewski, Wypych, - Firlej (60, Maciejczyk), Sporny.

Żółte kartki : Maciejczyk (Orzeł) oraz Biały i Rodak (GKS)

Sędziował: Gil Andrzej

Widzów : ok. 100.

 

GIEKSA NIE ZWALNIA TEMPA !

Tak, tak ! To już trzynasty nie przegrany mecz naszej druż


Informacje Klubowe


SENIORZY 2017/2018


MŁODZIK 2017/2018


ORLIK 2017/2018


SENIORZY 2016/2017


JUNIOR MŁ 2016/2017


MŁODZIK 2016/2017


ŻAK 2016/2017


SENIORZY 2015/2016


JUNIOR MŁ 2015/2016


ORLIKI 2015/2016


ŻAKI 2015/2016


Sezon 14/15 SENIORZY


Sezon14/15 Trampkarz


ŻAKI 2014/2015


Sezon 13/14 SENIORZY


Sezon13/14 Trampkarz


Sezon 13/14 Junior M


Sezon 12/13 SENIORZY


TRAMPKARZE 2012/13


Seniorzy ARCHIWUM


Sezon 11/12 JUNIORZY


Juniorzy Archiwum


Galeria


Powered by dzs.pl & Hosting & Serwery